- 28 września, 2026
- No comments
Czy w domu seniora można naprawdę poczuć się jak u siebie?
To jedna z wielu obaw, jakie słyszymy od rodzin seniorów:„Czy tam będzie się dało poczuć jak u siebie, czy to będzie tylko instytucja?”. Rozumiemy ten lęk. I dokładamy wszelkim starań, by seniorzy czuli się jak u siebie w domu. Ale nie dzieje się to samo. Trzeba o to zadbać.
Poczucie „u siebie” buduje się z drobiazgów. Dlatego zachęcamy mieszkańców, by zabierali ze sobą drobne rzeczy, które są im bliskie: ulubioną poduszkę, zdjęcia rodziny, drobne pamiątki, książkę na szafce. To one sprawiają, że pokój przestaje być „miejscem w placówce”, a staje się własną przestrzenią.
Równie ważny jest rytm dnia oparty na tym, co znane: stałe pory posiłków, spokojny plan, przewidywalność. Człowiek czuje się u siebie tam, gdzie rozumie, co się wokół niego dzieje, i gdzie jego przyzwyczajenia są szanowane.
Najwięcej daje jednak obecność ludzi. Sąsiad, z którym można porozmawiać przy śniadaniu. Dobra relacje z opiekunen, który nie tylko pamięta imię seniora, ale zna też rodzinę i wie, jak minęła noc. Wspólny stół, śpiewy, przed-południa w ogrodzie. Nasz dom to nie tylko ściany, to też dbałość o poczucie wspólnoty, empatia i budowanie relacji z pensjonariuszami i ich rodzianami.
W Kalinie świadomie stawiamy na kameralność i domowość zamiast bezosobowej rutyny. Zależy nam, żeby mieszkaniec nie czuł się gościem, lecz gospodarzem swojego miejsca.
Czy da się poczuć jak u siebie? Naszym zdaniem tak, pod warunkiem, że dom seniora traktuje człowieka z szacunkiem dla jego historii i drobnych przyzwyczajeń. I właśnie tak staramy się pracować każdego dnia.
